Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Zachowanie jerzyków - apus apus - w okresie lęgowym Lack_ 1952

Kategoria: Publikacje

(1)Wstęp

Badania nad jerzykami zaczęliśmy latem 1946r. Poziom wiedzy o tych ptakach był wówczas zaskakująco niski. Badania nad nimi przeprowadzili m.in. Weitnauer w Szwajcarii (1947) a mniej wyczerpująco temat poruszył w swojej pracy Cutcliffe(1951). Pierwsze obserwacje przeprowadziliśmy na parach gnieżdżących się w dziurach w dachach w wioskach pod Oxfordem. Po spotkaniu z Weitnauererm postanowiliśmy wprowadzić jerzyki do skrzynek lęgowych. Po uzyskaniu odpowiednich środków, takie skrzynki przeszklone od tyłu zostały zamontowane na wieży muzeum w Oxfordzie. Można było teraz z bliska i nie przeszkadzając ptakom, zbierać informacje. Tu zajmiemy się opisem zachowań ptaków w skrzynkach, interpretacja zachowań w powietrzu to odrębna publikacja.

Miejsce badań, czyli wieża, ma spadzisty dach z dziesięcioma otworami wentylacyjnymi z każdej z 4 stron. Z 3 stron otoczona jest niższymi budynkami, od zachodu jest wolna przestrzeń. To z tej strony jerzyki najchętniej zakładały gniazda.

Większość dorosłych osobników nie objawia lęku gdy znajduje się w skrzynce, co wiąże się z brakiem naturalnych wrogów w tym miejscu. Jest tu jednak cały wachlarz zachowań, od osobników, które zdawały się być już na starcie oswojone i nie przeszkadzały im zabiegi przy gnieździe, ważenie ich itp., po takie, które trzeba było do siebie długo przyzwyczajać. Niektóre z nich przejawiały agresję wobec wkładanej do środka ręki, a inne mimo upływu czasu nie oswajały się, tylko nabierały coraz więcej ostrożności. Pod koniec sezonu lęgowego w 1948 części ptaków udało się bez problemu założyć obrączki.. W tym samym roku obrączkując ptaki  spowodowaliśmy opuszczenie gniazda przez niektóre osobniki, co było zaskoczeniem bo w latach poprzednich czegoś takiego nie zaobserwowaliśmy. Po konsultacjach i próbach zdecydowaliśmy porzucić obrączkowanie i polecić to samo innym badaczom. Źródła szwedzkie, Magnusson i Svardson(1948) potwierdzają, że duża część ptaków łapanych w gniazdach i obrączkowanych następnie je porzucała.

(2) Zajmowanie budek

W 1948 roku jaja w obserwowanej wieży złożyło 16 par. Już rok później par było 19 a dodatkowe 7 budek lęgowych zajmowały, przynajmniej przez pewien czas, ptaki, które nie złożyły jaj. Jednego dnia zaobserwowano w tym miejscu  45 dorosłych osobników. W latach 1950 i 1951 zamieszkało tam 20 par i łącznie z ptakami, które się nie rozmnażały na miejscu było 45 ptaków dorosłych. Większość z tych drugich to ptaki jednoroczne. Według Arna (1945) jednoroczne jerzyki alpejskie jeszcze się nie rozmnażają, choć wyjątek stanowiły 2 osobniki. Weitnauer (1947) zauważył, że jerzyki zwyczajne chętnie wracają gniazdować w te same miejsca w kolejnych latach i co się z tym wiąże łączyć się w pary z tymi samymi partnerami. Autorzy książki nie są jednak w stanie ocenić do jakiego stopnia ptaki te są przywiązane do konkretnego miejsca czy partnera. Niektóre obserwacje zdają się to potwierdzać, ale część osobników zmieniała miejsca i partnerów.

(3) Przylot wiosną

Przybycia rejestrowano przez codzienną obserwację budek lęgowych wieczorami, gdy ptaki  przylatują na noc. W 1949 pierwsza para dorosłych pojawiła się 5-tego maja , a reszta przeważnie w dniach 11-27.05. Rok później zaczęło się 1-go maja,  a główna fala przyleciała pomiędzy 4-tym a 17-tym. Kolonia dolatywała stopniowo, po 2-5 ptaków dziennie, najwięcej 10.05.1949 (10 sztuk) i 04.05.1950(7).W 1951 było inaczej, pierwsza para przyleciała 1-go maja , a 13 osobników doszło 6-go. Reszta dotarła pomiędzy 15-tym maja a 8-mym czerwca, po 2-5 osobników na dzień. Zarysowała się dziewięciodniowa luka w przylotach, spowodowana zakłóceniem migracji H.G. Hurell zaobserwował podobne zjawisko na wybrzeżu w tamtym roku. Bywały przypadki, zwłaszcza w roku 1951, że ptaki odwiedzały budki w ciągu dnia nie zostając na noc, przez kilka dni. W innych gniazdowanie bywało nieregularne, ale dotyczyło to pojedynczych ptaków i kończyło się wraz ze znalezieniem partnera. Mniej więcej w jednym przypadku na cztery, partnerzy przylatywali tego samego dnia. Tak było w 7 z 19 par w 1949, 2 z 20 w 1950 i 5 z 20 w 1951. w pozostałych wypadkach różnica czasu przylotu parterów wahała się między 1 a 10 dni, choć we wspomnianym wyjątkowym roku 1951, zdarzyła się różnica czasu przylotu 20 i 21 dni. W związku z tym jest mało prawdopodobne żeby partnerzy zimowali razem i wspólnie migrowali wiosną a to, że łączą się w te same pary wynika z przywiązania do miejsca gniazdowania. Osobniki, które się nie rozmnażały, przylatywały w tym samym czasie co reszta.

(4) Gniazdowanie

Poza pierwszymi dniami po przylocie każda para regularnie powracała do tego samego gniazda przez cały sezon lęgowy. Bardzo rzadko zdarzało się, że ptaki nie wracały przed zmierzchem i nie mogliśmy stwierdzić jak spędzały wtedy noc. Zdarzyło się, że w trakcie sezonu spłoszony ptak lub para, nierozmnażający się, opuszczali gniazdo by zainstalować się od nowa  w innej budce. W 1951 zaobserwowaliśmy ptaka, który nieregularnie przylatywał do jednej bądź drugiej budki, przy czym ta druga była zamieszkana. Raz w jednej skrzynce przebywały 3 dorosłe ptaki, z czego jeden był prawdopodobnie w trakcie migracji. Gniazdująca para przebywając w środku jest zwrócona do wewnątrz, często siedząc jedno obok drugiego a gdy jest zimno jedno na drugim. Zgadzamy się z Weitnauerem, że jerzyki nie opuszczają ani nie wchodzą do gniazda w nocy. Poranne wzloty opisane przez niego nie są przedmiotem tej publikacji, choć takie zjawiska miały miejsce w Oxfordzie, poza obserwowaną wieżą. Jerzyki wstają późno jak na ptaki, przy złej pogodzie wychodzą wyraźnie później i wracają znacznie wcześniej. W maju 1951, wśród 8 obserwowanych ptaków istniała prawie stała kolejność powrotów do gniazda przez 9 kolejnych wieczorów. Pewne ptaki zawsze przylatywały w czołówce, inne na końcu. Pewien osobnik miał zwyczaj wracać, wylatywać po paru minutach by dopiero ostatecznie wrócić na noc. Nad powyższymi zagadnieniami pracowali Haartman(1949) i Scheer(1949).

(5) Zachowanie w budkach lęgowych za dnia

Jerzyki najczęściej podchodzą do wylotu budki prostym lotem, wzbijając się lekko na końcu. Przy silnym wietrze (siła wiatru 3) bądź w ciemnościach zdarza się ptakom nie trafiać od razu w otwór i próbują ponownie. Jeden z jerzyków wykonał pod rząd 20 takich prób wieczorem by w końcu się poddać. Z kolei inne ptaki, zwłaszcza młode, często przylatywały do budek jednocześnie co świadczy o tym , że żerowały i przemieszczały się w małych grupkach.

Wszystkie dorosłe ptaki regularnie odwiedzały skrzynki, zwłaszcza ok. 7.30 i 18)   Najrzadziej zaś między 12.00 a 16.00. Wpływ na częstotliwość powrotów ma oczywiście obecność piskląt.

Podczas deszczu jerzyki chronią się w budkach, a przy długotrwałym i ciężkim deszczu mogą tam pozostawać przez większą część dnia. 26.06 1951, w godzinach 8.00-18.00, obserwowana nierozmnażająca się para była na zewnątrz tylko 6 i 12 minut, ze względu na deszcz i zimno.   Pary z małymi musiały jednak opuszczać schronienie szukając pokarmu.

W sierpniu 1951 w okolicach Berkshire Downs zauważyliśmy kilka jerzyków lecących przed nadchodzącą burzą, uciekających przed nią. Unikanie lokalnych burz to typowe zachowanie jerzyków, które widzieliśmy karmiące młode kilka minut po burzy ale z suchymi piórami, co znaczy, że przeczekały ją w bezpiecznym miejscu. 17 lipca 1950 gwałtowny deszcz szybko ściągnął do wieży 9 dorosłych osobników, które najwyraźniej żerowały w pobliżu.

Przy niskich temperaturach ptaki w gniazdach siadają jeden na drugim przykurczone. W maju 1950 w takich okolicznościach znaleźliśmy w jednym gnieździe 3 dorosłe ptaki, jeden odszedł po godzinie. Nie było żadnych nerwowych reakcji, poruszenia ani muskania. W innych okolicznościach 3 osobniki w gnieździe oznaczałyby walkę. Przy poważnych przymrozkach jerzyki mają zwyczaj zbijać się w grupy na ścianach i to widocznie była pochodna tego zachowania.

(6) „Stukacze”

Zachowanie ptaków w powietrzu nazywane tu „stukaniem” polega na podlatywaniu do gniazd innych osobników i obstukiwanie ich budek i ocieranie się o nie. Czasem pojedyncze jerzyki zachowują się w ten sposób względem kilku gniazd po kolei lub ciągle powracają do jednego. Zdarza się, że robią to ptaki w małych grupkach. Zauważyliśmy stukacza, który podążał za karmiącym ptakiem do jego gniazda. Z reguły stukacze nadlatują spokojnie i w ciszy. Najczęściej dotykają tylko wylotu budki i odlatują, zdarza się,że tylko się zbliżają po czym zawracają, ale bywa, że i zaglądają do środka. Stukanie łatwo odróżnić od nieudanych prób wejścia do budki opisanych wcześniej, choć może brzmieć to podobnie. To zjawisko występuje w sezonie lęgowym, zwłaszcza ok. 8.00, rzadko natomiast wieczorem. Nie występuje przy silnym wietrze i opadach, natomiast często jest zauważalne dzień po złej pogodzie. Nie znamy znaczenia tego zachowania, możliwe, że inicjują je ptaki nierozmnażające się, szukające miejsc na gniazda. Podobne zachowanie widzieliśmy na Galapagos u burzyków galapagoskich.

Gdy wokół krążą stukacze, ptaki często powracają do swoich gniazd i wyglądając przez otwory pokrzykuje na intruzów. Kiedy oba jerzyki są w gnieździe pokrzykują razem, jeden wydaje przy tym wyższe dźwięki. Niekiedy samotny ptak wysiadujący jaja ignoruje stukaczy bądź nie schodząc z jaj wydaje krzyki. Inne opuszczają jaja i zbliżają się do stukaczy w reakcji obronnej. Ptaki traktują stukaczy jak intruzów.

Trzeba odróżnić stukanie od zbiorowego pokrzykiwania, częstego wieczorami. Ptaki w gniazdach często odpowiadają jerzykom na zewnątrz a nawet do nich wychodzą. To aktywność całej kolonii a przyłączają się nawet obce ptaki. Takie zachowanie ma miejsce w sezonie lęgowym przy dobrej pogodzie, z wyjątkiem pierwszych i ostatnich dni, kiedy ptaków jest mało.

(7) Reakcja obronna i przywitanie partnera

Przeważnie ptak wchodzący do zajętej krzynki jest witany błyskawiczną reakcją obronną. Ptak zajmujący budkę krzyczy i podnosi się na nogach z częściowo rozłożonymi skrzydłami. Bywa też, że podnosi skrzydło bliższe intruzowi i nachyla się w jego stronę eksponując szpony. Nogi są bowiem używane w ich potyczkach.

Na początku zachowanie jest identyczne, bez względu na to czy wchodzi partner czy obcy. Jeśli to partner to po tym etapie oba ptaki zaczną krzyczeć i nowoprzybyły również może odpowiedzieć krótką reakcją obronną po czym uspokajają się i niemalże się sobie kłaniają po czym muskają się wzajemnie. Takie rytuały zdarzają się też kiedy ptaki powracają do gniazda  jeden niedługo po drugim a czasem nawet kiedy po prostu są razem na miejscu.

Dwukrotnie w maju 1950 zauważyliśmy walczące pary, w obu przypadkach chodziło prawdopodobnie o pierwsze spotkanie ptaków tamtego roku. Jerzyki zaprezentowały reakcje obronne po czym doszło do krótkiej szamotaniny ale bez użycia szponów, po czym uspokoiły się spędziły razem noc, w drugim przypadku, po pierwszym starciu jeden z ptaków odleciał, powrócił po 2 minutach i po kolejnym starciu został już w budce.

Skala takich reakcji obronnych względem partnera bywa różna i maleje wraz z upływem sezonu, choć zdarzają się odstępstwa. W niektórych gniazdach w ogóle nie było czegoś takiego albo ograniczono się do krzyku. Niektóre ptaki bardzo skąpo prezentowały postawę obronną tak, że bardziej przypominało to gest powitalny.

Gdy do budki wejdzie obcy ptak, reakcja obronna zostaje w pełni rozwinięta i jeśli nie opuści budki i odpowie na reakcję gospodarza, jerzyki zaczynają wokół siebie krążyć na wyprostowanych nogach, z lekko rozwiniętymi skrzydłami i gdy po chwili dochodzi do sczepienia zaczyna się walka.

(8) Walka

Zwykle obcy osobnik wchodzący do budki zachowuje się nerwowo. Czasem przystaje przy wejściu i przygląda się chwilę zanim wejdzie do środka rozglądając się uważnie oraz unosząc się na nogach.  Gdy nie ma właścicieli w środku, taki ptak po kliku minutach odlatuje nie reagując na nawoływania młodych. Gdy gospodarz jest w gnieździe i zaprezentuje reakcję obronną często od razu płoszy intruza. Na początku sezonu zdarza się, że taki ptak nie odpuszcza i dochodzi do walki. Na 16 walk, których byliśmy świadkami, 15 wydarzyło się zanim pojawiły się jaja. 5 walk widzieliśmy w 1949, w 1950 i 3 w 1951. Prawie wszystkie przypadły na maj, kilka na czerwiec i jedna na lipiec 6 zaczęło się nad ranem, 1 w południe, 3 ok. 17.00, 1 o 20.00 i 5 o świcie.

Mimo że zawsze pozostawały na wieży wolne skrzynki to walki toczyły się raczej właśnie o nie niż partnera. Często walczył intruz z gospodarzem, podczas gdy jedno z pary było nieobecne. Jeden z partnerów (samiec?) wykazuje większą aktywność jeśli chodzi o walki.

Nie licząc krótkich spięć, kiedy wyganiano ptaka, który trafiał do budki przez przypadek, najkrótsza walka trwała 20 a najdłuższa 343 minuty. W innym przypadku trafiliśmy na jerzyki w trakcie walki, które kontynuowały przez 333 minuty. Walki między trwające między 2 -5 godzin nie wydają się rzadkie. W jednej ze skrzynek walki miały miejsce 2 dni pod rząd, w innej powtórzyły się po 3 dniach.

Praktycznie wszystkie walki zaczynały się od wejścia obcego ptaka do zajętej skrzynki. Raz osobnik wleciał do czasowo pustej skrzynki i wydał agresywny krzyk. Po 5-ciu minutach znaleźliśmy tam 2 walczące ptaki i jednego na gnieździe. Weitnauer zauważył 3 ptaki wlatujące w małych odstępach kolejno do jednej budki, po czym zaczęły walczyć. To sugeruje, że starcia mogą zaczynać się już w powietrzu.

Po kilku sekundach pobudzonych okrzyków i poz jerzyki ruszają na siebie zahaczając się szponami i uderzając gwałtownie. Pozostają sczepione do końca walki. Szpony są ostre a chwyt jest  silny, ale nie ma poważniejszych obrażeń bo dotknięte tym są przede wszystkim nogi. Poza tym ptaki dziobią, te części ciała które akurat się nawiną, zwykle skrzydła i korpus. Uderzenia dziobem są szybkie ale nieszkodliwe co sprawdziliśmy wkładając palce pomiędzy walczące ptaki. Jerzyki przepychają się skrzydłami, zmieniając czasem pozycję. Fale wielkiej werwy przeplatane są przerwami, w których walczący padają wyczerpani w ciszy.

W końcu jeden z ptaków wyląduje na plecach leżąc po drugim. Co zaskakujące to ten na plecach wygrywa. Powoli przesuwa się w stronę wyjścia a oponent stara się go powstrzymać. Wtedy, choć pozostają w zwarciu i trudno dokładnie określić, dochodzi do próby wyrzucenia przeciwnika z budki. Często obydwa ptaki wypadają na zewnątrz, choć zdarza się też, że jednemu udaje się pozostać w środku. Przy wylocie dalej może trwać starcie, zauważono ptaka, który częściowo poza budką bronił się jeszcze machając skrzydłami przez 12 min. Podczas tych zmagań ptaki głośno krzyczą, na późniejszym etapie ptak przegrywający wydaje dźwięk skargi typowy dla tej sytuacji. Po walce zdaje się być bliski agonii, to popiskując to oddychając płytko. Raz po 4,5 godzinach walki przeszkodziliśmy ptakom. Prawdopodobny zwycięzca odleciał a w budce pozostał leżący przegrany. Po kilku minutach tamten wrócił i dziobnął pokonanego, następnie zaczął go wlec w stronę wyjścia ale znów się spłoszył. Chwilę później ptak, który wydawał się ciężko ranny leżąc w bezruchu,  sprawnie opuścił skrzynkę. Z drugiej strony, w maju 1949 znaleźliśmy martwego osobnika, który zginął w walce. Pewnego razu, gdy intruz zajrzał do środka, jeden z partnerów ruszył z głębi gniazda w jego stronę, podczas gdy drugi ptak, który miał go na wyciągnięcie ręki, wycofał się. W każdej walce jeden z partnerów przejawiał większą aktywność w starciach. Drugi natomiast ograniczał się do krzyków, po czym nie przejawiał już zainteresowania walką. Pewnej nocy w starcie włączyły się 4 ptaki, pewnie 2 pary. Do potyczki dwóch osobników dołączał się trzeci, kiedy do akcji wkroczył kolejny i wywiązała się walka po której trójka szybko wypędził czwórkę by po jakimś czasie samemu zostać wypartym na zewnątrz. Dwa ptaki w dalszym ciągu walczyły.

Przy długich walkach, prawdopodobnie samice, opuszczały gniazdo na długo przed końcem, ale przy krótkich pozostawała w budce by po walce zetrzeć się jeszcze łagodnie z partnerem. Podobne zachowanie zauważono u rudzików po pokonaniu rywala. W jednym z zaobserwowanych przypadków jerzyk wdarł się o świcie i został szybko odgoniony a po jego odlocie doszło do krótkiej scysji między partnerami . 13.07.1951 doszło do wyjątkowej walki: dorosły karmił 25-dniowe młode o 11.15 i pozostał w środku. O 11.21 wszedł inny dorosły z pokarmem. Został z miejsca zaatakowany i walka toczyła się przy otworze, w końcu obydwa ptaki wypadły. Po kilku minutach jeden powrócił, nakarmił młode i zajął miejsce przy otworze gdzie muskał się przez 29 minut, co jest nietypowym zachowaniem. To jedyna walka, którą widzieliśmy, gdzie w budce było młode. Wynikła prawdopodobnie z pomyłki a świadczy o tym, że gospodarz szybko rozpoznał obcego ptaka, nawet jeśli przynosił pokarm dla młodych. Niektóre z jerzyków przejawiały agresję względem nas co różniło się od agresji względem innych jerzyków.  Ptak wysuwał się wtedy do przodu podnosząc skrzydła  i wydawał w skrzynce ostry odgłos. Niektóre gwałtownie atakowały wkładaną do skrzynki rękę, drapiąc niekiedy do krwi. Podobne zachowanie i pozy przejawiały względem nas pewne pisklęta, było to potomstwo agresywnych dorosłych.

(9) Toki

Pary tworzą się kiedy drugi z ptaków przybywa do budki na początku sezonu. Początkowo ptaki odbierają się jako zagrożenia ale to ustępuje. Najbardziej charakterystyczne jest muskanie, któremu się poddają, zwłaszcza części ciała, których ptak nie jest w stanie sięgnąć, tj. karku, gardła oraz inne części głowy. Wzajemne muskanie nasila się przed złożeniem jaj, kiedy przybiera wręcz formę dziobania. Czasem towarzyszy temu ruch skrzydeł, przy tokach ptaki muskają się ,  ścieśniają się  z  napuszonymi piórami i nawołują. Czasem jeden z ptaków wchodził przy tym na drugiego, ale takiego muskania nie należy rozumieć jako aktu połączonego bezpośrednio z kopulacją. To porównywalne z godowym karmieniem się rudzików, ma prawdopodobnie tworzyć więzi między ptakami.

Lekkie „pogdakiwanie”, bardziej miękkie od zwykłego nawoływania, jest typowe dla okresu toków. Nie wydają go niesparowane osobniki, zaczyna się gdy dobierze się para a kończy przy złożeniu jaj. Wydaje je prawdopodobnie samica, gdy ptaki są razem, ale też gdy jest w gnieździe sama. Słyszeliśmy powrót to takich nawoływań kiedy para straciła jaja i krótko po tym jak młode odleciały. Dźwięk ten towarzyszy muskaniu, lecz nie kopulacji.

Z kolei wspólne pokrzykiwanie na przelatujące ptaki jest innym wspólnym działaniem, wspólną reakcją obronną. Oba ptaki krzyczą wtedy  bez przerwy. Nie jest jasne czy zawsze wspólne pokrzykiwanie inicjuje jeden ptak i jeśli tak, czy to ten „pogdakujący”.

Nie tak rzadko obserwowaliśmy kopulację w skrzynkach lęgowych, ale tylko między 6.30 i 7.30 oraz między 16.30 a 18.30. W tych porach ptaki zdradzały największe podekscytowanie i w skrzynkach i na zewnątrz. Kopulację poprzedzał zwykle odgłos pośredni między krzykiem a wspomnianym pogdakiwaniem. Samica przyjmowała zwykłą spoczynkową pozycję na podłożu.

Potem wchodził na nią samiec wczepiając się w nią szponami a dziobem zaczepiając o kark. Wtedy samica podnosiła ogon a samiec odpowiednio się obkręcał. Powtarzało się to 3-4 razy, choć niekiedy tylko raz, po czym miało miejsce wzajemne muskanie, już bez pogdakiwania. Kopulację widzieliśmy tylko przed i w trakcie okresu składania jaj. Widzieliśmy coś, co braliśmy za kopulację w powietrzu i po analizie Beitrage zur Fortpflanzungsbiologie der Vogel i dalszych obserwacjach stwierdzamy, że jerzyki kopulują i w skrzynkach i w powietrzu. Rzeczywiście, gdyby liczyć tylko kopulacje wewnątrz skrzynek, byłoby tych aktów za mało. Takie wnioski wysnuwa też Moreau obserwując jerzyki afrykańskie.

W pierwszych trzech tygodniach czerwca 1949 nie byliśmy w stanie wyjaśnić zachowania pewnej pary, gdzie ptaki ganiały się po budce i samiec wskakiwał na samiczkę, która wyślizgiwała się i dolatywała. Kilka razy gwałtowne muskanie doprowadziło do sprzeczki i krótkiej walki, po której ptaki odleciały. Dwukrotnie zaangażowany w wydarzenia był trzeci ptak. Powstało duże i nieporządne gniazdo, które jerzyki opuściły po kolejnej walce 21.06.1949. Ten incydent pozostaje dla nas zagadką.

(10 )Budowa gniazda

Wszystkie gniazda zostały ulokowane z tyłu skrzynek lęgowych, jak najdalej od otworu. Wiedząc o tym umieszczaliśmy tam słomę, z której ptaki korzystały bądź się do niej dobudowywały. Te same gniazda są wykorzystywane i rozbudowywane z roku na rok.

Najczęściej budowa rozpoczyna się po przybyciu drugiego z partnerów, choć czasem zdarzają się kilkudniowe opóźnienia.

Rzadko ptaki gromadziły materiał już przed pierwszą nocą w budce. Budulec znoszą obydwa ptaki niezależnie od siebie. Gdy jeden przebywa w gnieździe a drugi przylatuje z budulcem, nie pomagają sobie. Gdy ptaki przyleciały jednocześnie, każde z gałązkami w dziobie, doszło do sprzeczki, zanim każde dołożyło się do budowy. Budulec transportowany jest w dziobie i rzadziej w przełyku.

Ptaki gromadzą materiał z powietrza, więc konieczny jest odpowiedni wiatr. Czas między donoszeniem kolejnych partii jest różny. Jeden z ptaków wrócił z nasionem wiązu po 2 minutach. Wyschnięta trawa, siano, słoma, liście, płatki kwiatów, nasiona, pyłki, kokony, pióra, strzępki papieru(m.in. bilet autobusowy) to rzeczy znalezione w gniazdach na obserwowanej wieży. Pewnego razu jerzyki przyniosły płatki maku. Wszystkie jerzyki gromadziły siano z okolicznych pól w dużych ilościach. Po szamotaninie gołębi w pobliżu, mogły wykorzystać ich pióra, natomiast inny osobnik przywlókł motyla(Pierris Brassicae), którego nie zamierzał zjadać tylko wykorzystać do konstrukcji. Wszystko zlepia ślina na każdym etapie konstrukcji, widziano ją w skrzynce nawet zanim zgromadzono inny materiał. Ptak przykuca trzymając głowę nisko, czasem nią kiwając i trzęsąc ciałem ze skrzydłami częściowo rozłożonymi. Widać poruszenie gardła i dziobu, po którym pojawia się ślina w lepkich dawkach.

Ptaki budują z reguły przez 3-4 minuty po powrocie do gniazda i odpoczywa ok. 30 sekund, często z głową opartą o boczną krawędź. Jeden z ptaków, spłoszony podczas budowy obrócił głowę i wyraźnie przełknął. Gniazdo zawdzięcza swój kształt chodzeniu po nim w kółko i wydeptywaniu przez ptaka.

Budowa nie kończy się wraz ze złożeniem jaj i trwa tak długo jak ich wysiadywanie. W efekcie gniazdo jest większe i przytulniejsze na koniec wysiadywania. Ptaki luzujące partnerów przy wysiadywaniu często przylatują z budulcem w dziobie a siedzący ptak często przebiera dziobem wokół i przywraca odpadające źdźbła i i inne elementy na miejsce. Przebieranie wydaje się bezcelowe, przy czym ptaki te kierują się przede wszystkim dotykiem. Heinroth zasugerował, że jerzyki to dalekowidze i nie może skupić wzroku na bliskich obiektach. Być może jest to prawda, ale pytanie jak w takim razie jest możliwe precyzyjne karmienie małych piskląt.

Ptaki przestają budować wraz z wylęgiem, ale raz widziano dorosłego z piórem w dziobie przy 3-tygodniowych młodych. Ptaki nierozmnażające się budują przez całe lato ale mniejszą wagę przykładają do mocowania poszczególnych elementów, ich gniazda są większe ale mniejszy tam porządek. Podobnie ptaki, które tracą jaja kontynuują budowę gniazda jeszcze późnym sezonem.

26.07.1950 złapaliśmy i zaobrączkowaliśmy jerzyka, który nanosił budulec na gniazdo nieprzerwanie całe lato. Podejrzewaliśmy, że to nierozmnażający się jednoroczniak, aż do chwili kiedy znaleźliśmy go karmiącego młode w sąsiednim gnieździe! Samica z tego pierwszego gniazda padła już 4 czerwca, po czym samiec prawdopodobnie znalazł nową, jednoroczną partnerkę, która złożyła jaja, niemniej, siłą nawyku nawiedzał też stare gniazdo. Może być to naciągana teoria ale wydaje się wszystko tłumaczyć. Weitnauer opisuje jednorocznego samca, który skojarzył się ze starszą samicą i odchowywał z nią młode, choć pozostała mu część nawyków właściwych jednoroczniakom, m.in. nocne wstawanie i na jakiś czas opuścił gniazdo.

(11) Składanie jaj

Jerzyki składały pierwsze jaja pomiędzy 7-mym a 29-tym dniem po rozpoczęciu budowy gniazda. Zauważyliśmy 7 przypadków składania jaj między 7.40 a 11.15 i tylko jeden 17.15 i 20.45. Był to jedyny znany nam przypadek złożenia jaj po południu. Rankiem, kiedy jaja były składane, w skrzynkach lęgowych znajdowaliśmy odchody. Dorosłe ptaki przeważnie nie defekują wewnątrz więc prawdopodobnie samiczka nie opuszcza gniazda w czasie między przebudzeniem a złożeniem jaja. Widzieliśmy takie ptaki, które podchodziły do wyjścia, ale nie złożywszy jeszcze jaj nie odlatywały. Samce są niekiedy obecne przy składaniu jaj, jeden z nich próbował nawet usiąść na jednym z nich kiedy tylko się pojawiło, ale samica go odepchnęła. Ten przyglądał się, po czym odleciał o 10.15. Samica siedziała w ciszy do 10.44 kiedy to schyliła się i zajrzała pod swoje skrzydła, które trzymała nisko. Potem przyjęła zwyczajną pozycję i o 11.00, kiedy się muskała ,dało się dostrzec kolejne jajo pod nią. O 11.04 przesunęła lekko oba jaja dziobem po czym odleciała. Podobny przebieg zaobserwowaliśmy w innych gniazdach.

Jeśli jaja zostaną zniszczone bądź odrzucone czasem dochodzi do powtórnego lęgu. W dwóch przypadkach, po utracie jaj ptaki złożyły nowe po kolejno 10-ciu i 17-tu dniach. W trzech przypadkach jerzyki składały 1 bądź  2 jaja i ich nie wysiadywały, po czym składały nowe po 6, 24 i 29-ciu dniach. W 1950 była para, która doczekała się 4 jaj. 2 pierwsze odrzuciła, natomiast 2 złożone 2 dni po odrzuconych wysiadywała normalnie. Rok później w obserwowanej budce pojawiło się 5 jaj przez kolejne lipcowe dni (6,7,10,14,15.07), z których kilka ptaki odrzuciły. Odtrącone jaja wkładaliśmy z powrotem i były wysiadywane jak pozostałe. Na koniec okazało się, że pisklęta wykluły się tylko z 2 ostatnich jaj. Składanie więcej niż 3 jaj to rzadkość i do tego bez 2-dniowych przerw, ale nie mamy podstaw przypuszczać, że było inaczej.

Weitnauer w oparciu o 5 przypadków twierdzi,że jerzyki nie zaakceptują dodatkowych jaj po zakończeniu lęgu. My natomiast dokładaliśmy trzecie jajo do 2-jajowego lęgu trzykrotnie, z czego 2 razy w dniu złożenia drugiego jaja i raz 6 dni po składaniu jaj i każdorazowo odnosiliśmy sukces.

(12) Odrzucenie jaj

Jerzyki nie tak rzadko porzucały jedno lub więcej jaj. Może się to wydarzyć w każdej chwili, pomiędzy ich złożeniem a wykluciem młodych. Jaja rozbite były usuwane, a gdy podkładało się na ich miejsce inne, też były odrzucane. Niezapłodnione jaja były odrzucane, choć niekiedy pozostawał w gnieździe aż do czasu gdy z innych jaj wykluwały się ptaki. Odrzucano też zapłodnione jaja. Dzieje się tak przez nieuwagę i brak instynktu przyciągania jaj z powrotem do gniazda.

Kiedy porzucone jajo wkładaliśmy powtórnie, niekiedy udało się doprowadzić do wylęgu. W 1951 roku pary odrzucały jajo 7 razy podczas wysiadywania, w tym 5 razy chodziło o pierwsze jajo, 2 razy drugie. Ponowne podstawianie jaj zadziałało w niektórych przypadkach, w innym doprowadziło do opuszczenia gniazda przez jerzyki. Czasem odrzucane są wszystkie jaja, ze względu na niepokojenie bądź inne, niejasne przyczyny. Weitnauer wiąże takie zachowania z nienormalnie niską temperaturą, ze złą pogodą łączy to Cutcliffe . Nasze obserwacje nie prowadzą do jasnych wniosków, jeśli związek z zimnem jest autentyczny, może to znaczyć że spadek temperatury powoduje ograniczenie zachowań rozrodczych rodziców albo że uszkadza jaja, które są następnie porzucane. Nie jest to jednak dowiedzione. Czasem jaj są pozostawione same sobie godzinami i mimo ochłodzenia wytrzymują i wylęgają się z nich w końcu pisklęta. To zagadnienie wymagające dalszych badań. Dwukrotnie widzieliśmy odrzucanie jaja. Ptak wiercił się w gnieździe z opuszczoną głową a po chwili w ciszy wytoczyło się jajo. Podejrzewamy, że podobnie jak przy usuwaniu skorup, użył szponów. Innym razem stłuczone jajo jerzyk wyniósł w dziobie do otworu budki, po stronie wewnętrznej. Jajo leżało tam jeszcze dzień, poza gniazdem by w końcu zniknąć, prawdopodobnie wyniesione. Moreau zaobserwował jerzyka afrykańskiego wynoszącego i wyrzucającego jajo przez otwór budki.

(13) Wysiadywanie

Wysiadywanie zaczyna się z reguły w dniu złożenia drugiego jaja, ale w lęgach dwujajowych z pierwszego jaja pisklę często wykluwa się dzień wcześniej, więc prawdopodobnie jest wysiadywane jeszcze w nocy przed złożeniem drugiego. W maju 1946 roku było wyjątkowo zimno i burzliwie, ptaki zostawiły jaja bez wysiadywania przez sporą część dnia i wyklucie się piskląt opóźniło się o 4-5 dni. Wysiadujący ptak z reguły siedzi na nich odwrócony tyłem do wejścia do skrzynki. Wierci się, muska, drapie, porusza ciałem i przesuwa jaja dziobem lub nogami oraz przyklepuje luźny budulec gniazda. Jeśli usłyszy obcego ptaka odwraca się w stronę wejścia, zdarza się, że zostawia jaja by podejść do wylotu skrzynki i się rozejrzeć po czym wraca po kilku minutach. Jeden z ptaków reagował co chwila na oklaski z sąsiedniego parku gdzie odbywał się mecz krykieta. W bardzo ciepłe dni rodzice niekiedy będąc w skrzynce nie siedzą na jajach. Przy ich obracaniu słychać było czasem jak toczą się po podłożu, ale nie dochodziło do uszkodzeń. Rodzice wysiadują na zmianę. Przylatujący zmiennik jest witany krzykiem bądź delikatną reakcją obronną, po czym zmieniany powoli zsuwa się z jaj. Gdy nie zrobi tego od razu bywa ponaglany przez partnera i w końcu przesuwany. Jeden z ptaków zaczął czekając zbierać porozrzucane źdźbła trawy. Zwalniany ptak zwykle siedzi ok. 2-3 minut przy wyjściu z budki by w końcu wylecieć. Bywało też, rzadko, że taki ptak zamiast wylecieć zmieniał się z powrotem z ptakiem, który dopiero co usiadł na jajach. Gdy przybywający przynosi budulec do gniazda, to nanosi go od razu na miejsce, bądź robi to już usiadłszy na jajach.

Czasem, gdy partner nie luzuje wysiadującego ten z nich sam schodzi i po pewnym czasie opuszcza skrzynkę, która może pozostać bez dorosłych nawet do 6,5 godzin. Rankiem i w deszczu, gdy oboje rodzice są w środku, jeden z ptaków wysiaduje a drugi siedzi obok niego i nie jest jasne cz i kiedy zmieniają się w tych okolicznościach.

W 1949 roku przeprowadziliśmy 4 obserwacje od zmierzchu do świtu , zmieniając się przy obserwacji tak jak zmieniały się ptaki przy jajach. W 11 gniazdach zauważyliśmy, że powracający ptak stukał lekko zanim wchodził do środka. Czas jaki ptak spędza na jajch zależy od zwalniającego ptaka, tzn. opuszcza posterunek przeważnie w sytuacji gdy pojawia się zmiennik. Jeśli jaja zostały same to przeważnie tym, który pierwszy powraca by je wysiadywać jest ptak przebywający dłużej poza gniazdem, choć bywało, że ostatnio wysiadujący osobnik wracał po kilku minutach, nie pożywiwszy się widocznie. Tak samo w deszczu, gdy oba ptaki pozostają w budce zdarza się im opuścić ją na kilka minut, bez polowania. Na 58 godzin obserwacji, w godzinach 8-18 ptaki zmieniały się na gnieździe średnio 5,2 razy, czyli przeciętnie jednorazowo wysiadywanie trwało 115 minut, przy czym maksymalna liczba zmian na przestrzeni 10 godzin wynosiła 12 a min. 2. Z kolei czas wysiadywania w ramach jednego gniazda bywał zróżnicowany. Z reguły było to jednak zbliżone z lekkim wskazaniem na samice. Jedne pary zmieniały się częściej niż inne. Średni czas pojedynczego ciągłego wysiadywania przez wybrane pary przez 3 dni 1949:

para

15.06.1949

21.06.1949

25.06.1949

A

72min.

55

65

B

79

67

120

C

90

74

120

D

120

63

93

E

140

99

183

Takie tury wysiadywania są dłuższe przed południem, widać to było wyraźnie podczas obserwacji wczesnym rankiem. W 38 z 58-godzinnych obserwacji jaja były ciągle wysiadywane z przerwa ok. 1 minuty, natomiast w pozostałych 19 bywały pozostawiane na czas od 4 do 392 minut, na 600 minut obserwacji. Było tu duże zróżnicowanie, w czasie gdy jedna para wysiadywała w sposób ciągły, inna pozostawiała jaja na 172 minuty. Rekord wynosił 6,5 godziny i miał miejsce przed wylęgiem, podczas chłodnej pogody, dzień wcześniej ta sama para nie zostawiała jaj ani na chwilę. Zdecydowana większość przerw w wysiadywaniu dotyczyła godzin od 11 do 18. Jaja bywały niewysiadywane do 2 dni po złożeniu, jednak poza tym nie widać związku przerw z etapem wysiadywania. Co zaskakujące, wpływ pogody nie jest tu jasny i bezpośredni, może różnie oddziaływać. Można przypuszczać, że jerzyki opuszczą jaja żeby się pożywić  przy ciężkiej, zimnej pogodzie, albo w upał, kiedy jaja nie wymagają dostarczania ciepła. Zaobserwowaliśmy obydwa zjawiska. Ptaki prawdopodobnie szybciej wracają do gniazda przy dobrej pogodzie, kiedy łatwiej o pokarm, ale nie jest to dostatecznie potwierdzone. Moreau zauważa nieregularności i rozbieżności w tej sferze u Apus caffer.

(14) Opieka nad młodymi

Pisklęta przeważnie wykluwają się w kolejnych dniach. Skorupa pozostaje w gnieździe lub obok, gdzie ulega rozkładowi bądź zostaje w końcu usunięta. Rodzice szybko reagują na pojawienie się młodych przynosząc jedzenie, ale przejście z etapu wysiadywania jest stopniowe. Przez pierwszy tydzień jedzenie jest donoszone w sposób ciągły przez obojga rodziców. W 17 gniazdach z młodymi młodszymi niż tydzień pisklęta były pod opieką przez 98% czasu, a w drugim tygodniu, w 11 gniazdach ten współczynnik wynosił 52%. Dwutygodniowe młode pozostawały pod opieką już tylko przez 7% czasu. Pomijane są bardzo deszczowe dni, kiedy ptaki wcale nie opuszczały skrzynek. Jednak gdy pogoda była nieprzyjazna, było zimno i wiał silny wiatr ale deszczu nie było, dorosłe ptaki polowały.

(15)Karmienie młodych

Rodzic powracający do gniazda z pokarmem ma pod dziobem wyraźne wybrzuszenie, gdyż gardło ma wypchane owadami i śliną. Czasem pokarm tworzy zwartą kulę. Przybywając do gniazda ptak ma pochyloną głowę, poruszając gardłem przetwarza owady. Kiedy pisklęta są bardzo młode pokarm podawany jest w małych porcjach a czasem „cały dziób” każdemu młodemu. Karmienie zajmuje 3-4 minuty, bo czasem ptak dodatkowo przetrawia za duże dla małych porcje. Gdy pisklęta dorastają, każdorazowo jedno z nich dostaje całą kulę jedzenia.

Dwukrotnie zdawało nam się, że pokarm został przekazany między przylatującym ptakiem a jego partnerem, ale możliwe, że to były przypadkowe zetknięcia. Nigdy nie widzieliśmy, żeby dorosłe ptaki się karmiły podczas lęgu i nie jesteśmy skłonni przyznać racji Weitnauerowi, jako że możliwe jest pomylenie karmienia z wzajemnym iskaniem się ptaków.

Z reguły ptaki przynoszą młodym pokarm za każdym razem gdy przylatują do gniazda, łącznie z powrotem na noc. Zdarza się jednak, że nie przynoszą pokarmu, lecz przebywają w wejściu do gniazda i odstraszają inne jerzyki przejawiające agresję. Po czasie powrotu z polowania i w razie deszczu, wnioskować można, że zdobywają pokarm w pobliżu gniazd. Młode są z z zasady karmione w gnieździe. Jest tak nawet, gdy młode je opuszczają między karmieniem i przemieszczają się po skrzynce lęgowej, wyglądają też przez wyjście. Gdy rodzice przylatują, młode szybko wracają do gniazda i proszą o jedzenie.

W wypadku dachu krytego strzechą, zauważyliśmy pisklę, które oddaliło się całkiem znacznie od gniazda i zwyczaj powracania na karmienie ma widocznie zapobiegać takim przesadnie dalekim wędrówkom. Zdarzało się też, że gdy młode były skrajnie głodne, pokarm dostawały już w wejściu do budki a rodzice po przekazaniu owadów zaraz odlatywali. Młode wydają proszalne dźwięki znacznie słabsze niż krzyki dorosłych.

Odgłosy jednego z młodych słychać było jeszcze przed wykluciem z odległości 1,8 m.

Inny młody, znaleziony ze złamanym skrzydłem w dniu opuszczenia gniazda, podniesiony wciąż    wydawał typowe odgłosy dla piskląt w gnieździe.

Gdy pisklęta dorastają, domagają się jedzenia, trzepocząc skrzydłami i próbując złapać dziobem dziób dorosłego. Gdy są głodne, proszenie przybiera gwałtowniejszą formę, zdarza się to przede wszystkim przy złej pogodzie i licznym miocie.

Domagają się pokarmu, gdy dorosły zbliża się do wejścia, a nawet gdy zmyli je podmuch wiatru lub inne czynniki zewnętrzne, np. samochód. Po pierwszym tygodniu młode utrzymują stałe wołanie podczas gdy rodzice pozostają z nimi w gnieździe. Bardzo rzadko, kiedy są widocznie zaspokojone, młode nie domagają się jedzenia od przylatujących dorosłych. Wtedy ptak szturcha pisklęta by je ponaglić i nakarmić. Zanotowaliśmy 4 przypadki gdy starsze pisklęta nie chciały jeść, dwukrotnie dorosły czekał kilka minut aż te wzięły pokarm. W trzecim przypadku, po trzech minutach dorosły odleciał z jedzeniem w dziobie. W czwartym przypadku dorosły trącił dziobem gardło młodego i po wywołaniu odruchu przełykania podał mu pokarm.

Po karmieniu młode z reguły odwracają się od dorosłych, potrząsają skrzydłami, nawołują lub bawią się dziobem rodzica, z reguły nie ma jednak specjalnych zachowań piskląt.

(16) Rozpoznawanie piskląt

Jerzyki zdają się niezdolne do rozpoznawania swoich poszczególnych młodych ani nawet nie są w pełni świadome ich liczebności.  Ważąc pisklęta podkładaliśmy inne, tak żeby dorosły nie wracał do pustego gniazda. Każdorazowo karmił je jak swoje, mimo że zdarzało się tam umieszczać ptaki różniące się wiekiem i upierzeniem. Dodatkowo, dodawaliśmy pisklęta obok tych właściwych a rodzice mimo to uznawali je własne.

Co charakterystyczne, gdy pod nieobecność rodziców oba młode odleciały, umieściliśmy tam 26-dniowe pisklę, porzucone przez rodziców, słabo upierzone i głodne, wyraźnie różniące się od poprzedników. Początkowo było za słabe nawet by prosić o pokarm i przylatujący dorosły go nie zauważył. W końcu, gdy usłyszał pisklę, osobnik zbliżył się do niego i dał się muskać i po 20 minutach opuścił skrzynkę. Do wieczora pisklę było pozostawione same sobie ale od następnego dnia dorośli karmili je już normalnie, aż nie odleciało po 15 dniach. W ten sposób o 15 dni przedłużyło się dla dorosłych dbanie o gniazdo i odsunęła migracja.

Zauważono raz sytuację, w której ptak z pokarmem omyłkowo wszedł do złej skrzynki i został odgoniony przez innego ptaka. Pytanie, czy nakarmił by obce młode, gdyby mu nie przeszkodzono. Stosunkowo często zdarzało się, że ptaki przynosiły pokarm do pustych gniazd, po czym opuszczały je po kilku lub kilkunastu minutach. Te błędy mogły wynikać z symetrycznego rozłożenia skrzynek na wieży.

(17) Porządek w gnieździe

Nie zaobserwowaliśmy dorosłych ptaków wypróżniających się w budkach lęgowych. Zdarzało się znaleźć świeże odchody dorosłych osobników nad ranem, kiedy złożone zostało jajo i niekiedy w maju, przy pierwszym przybyciu ptaków. Kiedy pisklęta są bardzo młode, wypróżniają się na krawędzi gniazda zaś gdy dochodzą do 3-4 tygodni, podchodzą już często do wyjścia z budki i odwracając się tyłem na zewnątrz, tam defekują. Po białych plamach w pobliżu można rozpoznać w sezonie gniazda jerzyków.

Na początkowym etapie dorosłe osobniki zdają się połykać odchody młodych, by z czasem zacząć je wynosić w gardle, nie jest to do końca pewne. Dorosłe jerzyki szukają odchodów młodych zwłaszcza po karmieniu, przebierając dziobem, podobnie jak przy szukaniu materiału na gniazdo. Wydaje się, że wykorzystują przy tym tylko zmysł dotyku, a przeważnie usuwane są tylko odchody wilgotne. Trafiając bowiem na te suche, często je ignorują. Mimo że usuwanie odchodów jest kontynuowane przez dorosłych póki młode nie opuszczą gniazda, to nieczystości się z czasem gromadzą, wyraźnie je brudząc.

(18) Ćwiczenia młodych

Od wyklucia młode potrafią zaciskać szpony i trzepotać skrzydłami. Przy ich przenoszeniu trzeba uważać, bo chwytają się podłoża tak kurczowo, że można uszkodzić szpony. Rzadko zdarza się, że młode wypchnięte poza krawędź gniazda nie jest w stanie wrócić. Co ciekawe mimo że jest tuż obok, nie jest wcale karmione przez rodziców i umiera. Widzieliśmy 10-cio i 12-to dniowe pisklęta, którym udawało się wdrapać z powrotem. Po 2, 3 tygodniach młode zaczynają krążyć po skrzynce. Ćwiczą, gwałtownie machając skrzydłami i podskakując, po czym robią sobie kilkusekundowe przerwy. Przybierają przy tym różne pozycje, bądź wychylając ciało wprzód bądź wyciągając się do góry. Czterotygodniowe ptaki robią już coś na kształt pompek, opierając się na skrzydłach i starając się podnieść tułów i nogi. Po początkowych niepowodzeniach, udaje im się po paru dniach utrzymać w tej pozycji 1-2 sekundy, by w końcu dojść do 10. Ptaki ćwiczą zwłaszcza przy dobrej pogodzie i dobrze wykarmione. W lipcu 1950 warunki pogodowe były niedobre, ćwiczyły rzadziej. Niedożywione, pisklęta stają się niezdarne i niemrawe, tracą kontrolę temperatury i pozostają w takim stanie przez kilka dni. Jednak gdy takie jerzyki dostaną pokarm, błyskawicznie wracają do dobrej formy. Pierwsze muskania obserwuje się u 3-tygodniowych piskląt, potem robią to coraz częściej. Muskają siebie samych, pozostałe pisklęta oraz dorosłych, którzy również muskają młode. Wzajemne muskanie się rodziców podczas toków łączy się pewnie z tym pisklęcym nawykiem.

(19) Opuszczanie gniazda

W Oxfordzie większość młodych opuściła gniazda pomiędzy trzecim tygodniem lipca i sierpnia. Dokonywało to się zarówno w dobrej jak i złej pogodzie, stopniowo, jeden po drugim.

Młody jerzyk opuszczając gniazdo jest w stanie całkowicie sam o siebie zadbać, niezależnie od rodziców. Jest to nietypowe w tym rzędzie bliskim Wróblowym. Zakłada się, że opuszczając gniazdo młode zaczynają migrację. Żadne z młodych nie wróciło do skrzynki, co potwierdza też Weitnauer, choć Cutcliffe twierdzi, że zaobserwował powroty, jeszcze w dniu opuszczenia gniazda. Prawdopodobnie pomylił odlot z „wałęsaniem się” w okolicach gniazda, bądź miał trudniejsze warunki obserwacji.  Powroty do gniazda są natomiast czymś normalnym u młodych jerzyków alpejskich.

Przeważnie młode wyfruwają rankiem, po 8.00, zaobserwowano w czasie badań tylko jeden przypadek popołudniowy. Dni poprzedzające odlot młode spędzają głównie przy wyjściu z budki, wyglądając na zewnątrz. Zauważono co następujące: po opuszczeniu budki przez dorosłych o 8.25, młode rozwinęło skrzydła i wychyliło głowę przez otwór po czym wróciło na miejsce. Tą czynność powtarzało, aż o 8.35 delikatnie przełożyło prawe skrzydło przez otwór i wysunęło się z budki. Podobnie zachowywały się inne. Niekiedy wahanie i przygotowania do odloty rozciągały się do kilku godzin a nawet dnia i wtedy zdarzało się naukowcom przegapić odlot. Był też przypadek wylotu bez widocznych na zewnątrz wstępnych przygotowań. Dwukrotnie zaobserwowano wyloty wynikłe z przypadku, w wyniku pobudzenia młodych przez hałas zewnętrzny. Gdy w budce jest więcej młodych, nie widać reakcji na odloty pozostałych. Prawdopodobnie normalna jest sytuacji, gdy młode opuszczają gniazdo pod nieobecność obojga rodziców. Powracający dorosły jest nieświadomy odlotu młodych i przynosi standardową porcję jedzenia. Początkowo reaguje jak na zagrożenie, rozwija skrzydła i rozdziawia dziób i puka w skrzynkę. Po tym zjada przyniesiony pokarm, choć niekiedy z nim odlatuje. Gdy młode zostaje opuszczone, bez względu ma przygotowanie po kilku dniach opuszcza budkę, co często kończy się upadkiem na ziemię. Nieprawdziwe przekonanie, że jerzyki nie potrafią startować z ziemi jest wynikiem znajdowania takich właśnie młodych.

(20) Odloty dorosłych osobników

Odloty zbadano jedynie w roku 1951 poprzez zwykłą cowieczorną kontrolę gniazd pomiędzy 30.07 a 18.08. W tym okresie zauważono dzień odlotu 25 ptaków, które się rozmnażały oraz 8 nierozmnażających się. Dorosłe osobniki zdawały się migrować falowo. 30 z obserwowanych odlotów miało miejsce na przestrzeni 6 dni. 5 – 03.08, 5 – 04.08, 7 – 08.08, 4 – 09.08, 7 – 17.08 i 2- 18.08. Pozostałe 3 osobniki odlatywały pojedynczo w tym okresie. Przerwa między 9.08 a 17.08 wiązała się prawdopodobnie z pogodą. Zła pogoda utrzymywała się przez 5 dni, po czym 2 dni zostały wykorzystane żeby się wykarmić przed podróżą.  17.08 był pochmurny, padać zaczęło o 7.45 nie przestawało przez cały ranek. Chmara 100 jerzyków zgromadziła się nad Oxfordem o 8.00 i po krążeniu i żerowaniu większość z nich udała się na płd. zachód. Część nawróciła i złączyła się z inna chmarą zmierzającą w tym samym kierunku.

Można by oczekiwać, że ptaki nieodchowujące potomstwa odlecą wcześniej, ale tak nie było. Proporcje ptaków w poszczególnych falach były podobne. Po opisywanym okresie odlotów w budkach zostały jeszcze przez 2,5 tygodnia ptaki z potomstwem. W momencie odlotu młodych, w drogę ruszyli też dorośli.

Weitnauer dowodzi, że dorośli i młode opuszczali gniazdo jednego dnia, choć zdarzało się, że dorośli zostawali do kliku dni dłużej. Notowano też przypadki, kiedy jedno z rodziców uprzedzało o kilka dni odlot młodych. Nie pokrywa się to z obserwacjami Autorów w 1951. Ramy czasowe zostawiania młodych to przedmiot na kolejne badania. Sytuację, w której jeden z ptaków odlatuje wcześniej przy dobrej pogodzie można sobie łatwo wyobrazić, jako że na tym etapie do opieki wystarcza już jeden z rodziców. Zdarza się też, że ptaki opuszczają młode kiedy się im przeszkadza, niewykluczone, że zjawisko przedwczesnego opuszczania gniazda jest związane z nieumyślną .ingerencją obserwatorów.

Podsumowanie

1. Obserwowano kolonię jerzyków żyjącą w budkach lęgowych z przeszkloną ścianką tylną.

2. Każdego roku około 20 par składało jaja, kilka par nierozmnażających się zajmowało odrębne skrzynki.

3. Dorosłe ptaki przylatywały wiosną a odlatywały jesienią, w przeciągu 3 tygodni. Niekiedy występowały zastoje w migracji. Partnerzy przeważnie przylatywali i odlatywali oddzielnie.

4. Każda z par poprzez lato gniazdowała w swojej skrzynce lęgowej.

5. Dorośli odwiedzają skrzynki przez cały dzień, ale najczęściej pomiędzy 7:30 i 18:00, zdarza się, że kryją się tam przed deszczem.

6. Przy dobrej pogodzie pojedyncze osobniki podlatują i ocierają się o skrzynki, przez gniazdujące ptaki są traktowani jak intruzi.

7. Kiedy inny jerzyk wchodzi do skrzynki, następuje reakcja taka jak na niebezpieczeństwo. Jeśli to partner, dochodzi do muskania, jeśli ptak obcy to może dojść do walki.

8. Obserwowano gwałtowne walki, ptaki ścierały się nawet do pięciu godzin, ale nie dochodziło do poważnych obrażeń.

9. Do kopulacji dochodzi w skrzynkach lęgowych, z krótkim wstępnym rytuałem.

10..Budowanie gniazda zaczyna się od razu po dobraniu par i trwa do końca inkubacji. Nierozmnażający się budują gniazdo przez lato. Konstrukcja gniazda jest zlepiona śliną.

11. Zostało opisane składanie jaj. Jeśli lęg przepadł, czasem dochodzi do powtórnego.

12. Niekiedy jerzyki porzucają część lub całość lęgu, odrzucane bywają też zapłodnione jaja i powód takiego zachowania jest niejasny.

13. Rodzice mają taki sam udział w wysiadywaniu. Jednym ciągiem ptak wysiaduje jajo od 2 do 345 minut. Jaja bywały zostawiane na 6,5 godziny. Nie wyjaśniono związku między pogodą a cyklem wysiadywania.

14. Dorośli karmią młode przez dzień prawie non-stop w pierwszym tygodniu, w drugim robią to już o połowę rzadziej a potem incydentalnie

15. Pokarm to masa owadów sformowanych ze śliną w kulistą porcję przeznaczoną z reguły dla jednego pisklęcia, ale przy małych ptakach bywa dzielona na mniejsze kawałki.

16. Rodzice łatwo akceptują w gnieździe obce pisklęta, bądź dodane, bądź wstawione w miejsce ich własnych.

17. Rodzice usuwają część odchodów lecz nie wszystkie. Starsze pisklęta czasem wypróżniają się przez wejście do skrzynki.

18. Młode intensywnie ćwiczą skrzydła.

19. Opuszczanie gniazda dokonuje się przeważnie rano i żadne z piskląt wraca do skrzynki.

20. Przynajmniej w  1951 większość jerzyków pozostała w gniazdach jeszcze kilka dni po odlocie młodych.

Odsłony: 9329